Wpisz szukaną frazę

Kolejny etap rozwoju Szkoły Ratownictwa Medycznego. Mieleckie pogotowie szkoli także zewnętrzną kadrę medyczną!

Około 30 ratowników medycznych m.in. z województwa podkarpackiego, małopolskiego, świętokrzyskiego i ze Śląska uczestniczyło w szkoleniu kadry medycznej, za które zostało przyznane aż na 120 punktów edukacyjnych (ratownik medyczny, aby dopełnić obowiązku wynikającego z rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 14 czerwca 2007 r., musi ich zebrać 200 w ciągu 5 lat). – To duży sukces Szkoły Ratownictwa Medycznego przy mieleckiej stacji, pokazuje jej dynamiczny rozwój. Jest on efektem ambicji pogotowia, by podążać za współczesnym światem, który wciąż się uczy i ćwiczy, dzieli wiedzą, wymienia doświadczenia. W ten sposób kadra medyczna może stale się rozwijać i wykonując swoją codzienną pracę korzystać z najnowszych osiągnięć medycy ratunkowej – mówi rat. med. Krzysztof Woszczak.
Początkowo celem powołania Szkoły Ratownictwa Medycznego była chęć usprawnienia procesu kształcenia kadry wewnętrznej. – Ratownicy musieli zdobywać punkty szkoleniowe, a było to nie lada wyzwanie. Dłuższa podróż na kurs to nie tylko koszty, ale i konieczność wygospodarowania dużej ilości czasu, a to z kolei problemy logistyczne tak w stacji, jak i dla samych ratowników, którzy tracili również prywatny czas. Pojawił się pomysł, by szkolenia robić na miejscu. Miało to wiele korzyści, m.in. takie, że aby nasi ratownicy mogli uczyć kolegów, sami musieli szlifować swoją wiedzę, a to podnosiło jakość naszych usług medycznych – opowiada Paweł Pazdan, dyrektor pogotowia. Misja utworzenia szkoły i kierowania nią została powierzona Krzysztofowi Woszczakowi, ratownikowi medycznemu. – Początkowo skupialiśmy się tylko na szkoleniach wewnętrznych oraz nauce pierwszej pomocy w placówkach oświatowych, zakładach pracy, urzędach itd. Szkolenie zewnętrznych kadr medycznych od początku było w planach, ale jednak tych odległych i ambitnych. Jednak z czasem szkoła nabrała rozpędu, dopracowała się zaplecza merytorycznego i socjalnego, zatem pojawiła się myśl, by wejść na kolejny szczebel rozwoju – mówi Krzysztof Woszczak. Podkreśla, że aby tak cenne szkolenie mogło się odbyć, należało przygotować jego plan, opracować stronę naukową tak, aby zapewniało wysoką liczbę punktów, przyjrzeć się stronie organizacyjnej, a także technicznej, a w końcu zgłosić je w Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Po ogłoszeniu charakteru szkolenia, w tym przypadku z zakresu zawodowego doskonalenia ratowników medycznych, z frekwencją nie było najmniejszych problemów. W sumie szkolenia trwały 6 dni, w trakcie których ratownicy spędzili na nauce ogółem 48 godzin. Otrzymali odpowiedni wpis do książeczki szkoleniowej, a także zaświadczenie o zdaniu egzaminu z zakresu szkolenia. – To jest nowy rozdział działalności naszej szkoły ratownictwa. Wbrew pozorom nie jest łatwo zbudować kadrę wykładowców medycznych w powiatowym pogotowiu ratunkowym, nawet zapraszając do współpracy naukowej gości z zewnątrz. Ratownik, czy lekarz, który pracuje z kadrami medycznymi jako wykładowca musi nie tylko sam posiadać ogromną wiedzę, ale także umiejętność jej przekazania, zmotywowania słuchacza do aktywności, otwartości. Nauczyciel powinien być komunikatywny, doświadczony, by umieć odpowiedzieć na trudne pytania kursantów – mówi lek. Wojciech Burkot, zastępca dyrektora ds. medycznych w mieleckim pogotowiu. – Ale udało się zapewnić słuchaczom wysoki poziom szkolenia, więc pierwszy sukces mamy za sobą, a to otwiera kolejne nowe możliwości – dodaje.

Zmiana wielkości czcionki
Kontrast